[wpa_toolbar]

Wakacyjna przerwa dla Magdy

Data Publikacji: 01.07.2014
Udostępnij:

dkik

Ostatnie przed wakacjami spotkanie z Magdą Olszewską odbyło się 26 czerwca 2014 w Czarcim Młynie. To już było wcześniej postanowione, że poznajemy historię Czerniawy – Zdroju nie w bibliotece, a na wyjeździe. Sprawnie organizacyjnie to przemieszczenie się odbyło, z udziałem wiernych fanów Magdy, do których dołączyli mieszkańcy Czerniawy. Na początek poznaliśmy historię młyna aby później pooglądać wszystkie jego zakątki, opowiadaniu Magdy wtórował Adam Pietrasz, oprowadzający od lat chętnych turystów, a przede wszystkim młynarz po ojcu Piotrze.

Wszystkie urządzenia służące do wypieku bochenków w piecu chlebowym robią wrażenie, a po rewitalizacji w latach 2011 – 2012 na pewno będą długo służyć jako eksponaty, ale też i funkcjonować, gdyż specjalnością młyna jest wypiek chleba, podawany ze smalcem i ogórkiem przez pana Adama.

Po zwiedzeniu młyna Magda Olszewska doskonale przygotowana zaczęła opowieści o najważniejszym uzdrowisku sudeckim, słuchaczom udostępniła dwie tablice ze zdjęciami sprzed lat i starała się, aby nie zabrakło ciekawostek, jak ta, że krowa – mogłaby stać się symbolem Czerniawy – Zdroju jak w Świeradowie żabka Kwisia, to dzięki niej odkryto wydajne źródło mineralne „Wiktoria”, była też opowieść o tajemniczym źródle Elfrieden, źródle Józefa, o fabryce bawełny Cottoninie należącej do 2 braci, o powstaniu kościoła, o powodziach Czarnego Potoku, który ma nowe koryto gdyż zmienił swój bieg.

Wyliczała istotne różnice między Czerniawą a Świeradowem np.: w opłacie klimatycznej, dzień kuracji w Czerniawie był o wiele tańszy od Świeradowa.

Jak zwykle czas minął szybko, zainteresowanym trudno było się rozstać, duże brawa otrzymała Magda oraz pani Kralewska , której liczne prace, makatki mogliśmy podziwiać w jednej z sal młyna, w rozmowie bezpośredniej obiecała, że ekspozycję będzie mogła po wakacjach przenieść do naszej biblioteki.

Już przed wyjściem Janina Czaplińska szefowa Emerytów dokonała wpisu do kroniki, a podpisy wszystkich słuchaczy uwidocznione na pamiątkę będą przypominać o spotkaniu.

Następne we wrześniu, będzie dotyczyć nie istniejącej wioski Gross Iser.

Każdy z nas po dotknięciu jednej z głów lwa umieszczonych na drzwiach wyjściowych uwierzył zgodnie z legendą, że czart go nie zaczepi i szczęście będzie mu towarzyszyć.

Zdjęcia jakich Tomek Chmielowiec narobił już przeszły do historii.