[wpa_toolbar]

To nie internet zabija książki

Data Publikacji: 16.11.2012
Udostępnij:

stan1„To nie internet zabija książki. To ludzie je zabijają”

– refleksje po felietonie Krzysztofa Vargi

Bibliotekarz musi się ustosunkować do słów pisarza, krytyka literackiego, dziennikarza, nominowanego kilka razy do Literackiej Nagrody NIKE, za książkę Tequila w 2002r, w 2006r za powieść „Nagrobek z lastryko”, w 2009 jego „Gulasz z turula” trafił do finałowej siódemki, czytelnicy doceniając jego prozę w 2009 r przyznali NIKE publiczności.

stan1„To nie internet zabija książki. To ludzie je zabijają”

– refleksje po felietonie Krzysztofa Vargi

Bibliotekarz musi się ustosunkować do słów pisarza, krytyka literackiego, dziennikarza, nominowanego kilka razy do Literackiej Nagrody NIKE, za książkę Tequila w 2002r, w 2006r za powieść „Nagrobek z lastryko”, w 2009 jego „Gulasz z turula” trafił do finałowej siódemki, czytelnicy doceniając jego prozę w 2009 r przyznali NIKE publiczności.

W Gazecie Wyborczej w felietonie pyta się nas – wszystkich Polaków, czy czytelnik to gatunek wymierający?

Zwraca szczególną uwagę na akcenty książkowe w serialach, ale nie naszych rodzinnych tylko w tych sensacyjno – przygodowych, fantastycznych, funkcjonuje dyskusyjny klub książki np. w serialu „Lost”, bo są kraje, gdzie dyskusja o książkach umiejscowiona w serialu jest czymś normalnym.

Krzysztof Varga przyznaje się, że nie jest wnikliwym oglądaczem polskich seriali, ale te, które widział nie zauważył, by bohaterowie kiedykolwiek rozmawiali o książkach, by książki stały w serialowych pokojach na półach, nie mówiąc już o tym by były prowadzone dyskusje o książkach, lub też bohaterowie byli zrzeszeni w klubie dyskusyjnym . Scenarzyści uważają, że czytanie książek w serialach to jakieś „pedalstwo” i za nic na świecie nie należy takiego wątku do filmu wprowadzić. W końcu w badaniach CBOS – u wyszło ze 38% Polaków deklaruje: Nie lubię czytać książek (Krzysztof Varga, Gazeta Wyborcza 30.X.-1.XI 2012) Autor prosi o sprostowanie, o informację, czy w jakimś masowo oglądanym polskim serialu rozmawia się o książkach. Sami doskonale wiemy, że seriale potrafią wpłynąć na masową publiczność i wielka szkoda, że książek nie ma na ekranie, zresztą nikt z książkami się nie obnosi, czy politycy z nimi się pokazują, zdecydowanie nie, czy dzisiejsze czytanie na tle Europy wypada dla Polaków korzystnie?

Niestety statystyka jest fatalna, wielu badaczy, krytyków literackich apeluje mówiąc, że Polska która nie czyta będzie Polską, która cofnie się wstecz, nie zrozumie siebie samej i otaczającego świata. Rządzący powinni zrozumieć, że czytanie jest nie tylko prawem człowieka, ale też inwestycją twierdzi z kolei Paweł Goźliński w króciutkim, ale jakże wymownym felietonie „Polska musi czytać” (Gazeta Wyborcza nr 234 – 6 – 7 X 2012).

Zgadzamy się całkowicie z jego sugestią, że czytanie może być jedyną zdrową formą uzależnienia. „jednak to inne używki promuje się skuteczniej, według niego jedna , druga czy dziesiąta akcja promująca czytelnictwo niewiele zmienia (…) potrzebny jest plan rozpisany na dziesięciolecia. Plan, którego realizacja zaczyna się w momencie pierwszego dziecięcego kontaktu z książką. Jak to nazwał, jest to praca u podstaw. Dobrze, że „Gazeta Wyborcza” przybliża laureatów Nagrody Literackiej NIKE, to pozwala na poznawanie wartościowej literatury o którą pytają niektórzy czytelnicy. Na pewno jest ich garstka, ale warto w księgozbiorze bibliotecznym mieć przynajmniej laureata. Nam bibliotekarzom spodobała się odważna opinia K.Vargi, że należy poważnie traktować czytelników Kalicińskiej, Grocholi i Wiśniewskiego, bo niedługo się okaże, że tylko oni czytają książki, ponieważ nie wstydzą się swoich lektur. W przeciwieństwie do całej reszty, która dała sobie wpoić kompleks, że czytanie to oznaka nieudacznictwa i nieprzystosowania do współczesności, w której liczy się wyłącznie praktyczna umiejętność zrobienia pieniędzy” (Gazeta Wyborcza 31.X.2012)

Nagroda NIKE 2012r została w tym roku przyznana Markowi Bieńczykowi za tom esejów „Książka twarzy” od której nie można się oderwać. W laudacji Tadeusz Nyczko – przewodniczący jury nagrody Literackiej NIKE w uzasadnieniu czytamy „od paru dekad mamy kłopt z wojną miedzy kulturą wysoką, a kulturą masową, bo co jedna wywyższy, to druga obniży (…) wszystko może zasługiwać na tekst pod jednym warunkiem – że będzie tekstem najwyższej jakości i najpiękniejszej urody”.

Pisarz napisał, że jest to „Mój Facebook”, a książka nie jest tylko książką mojej twarzy, to także książka innych twarzy, bez których nie mógłbym mówić o własnej.

Napisał m.in. o Andre Agassi, Rolandzie Barthesi, Leo Benhakkerze, Koren Blixen, Juliuszu Słowackim, Karolu Maju i wielu innych. Warto po prostu sięgnąć po tę książkę i na pewno to zrobią nasi czytelnicy, często bywa, że po przeczytaniu Kalicińskiej, Grocholi, właśnie przeczytali książkę z najwyższej półki i biblioteka powinna temu zadaniu sprostać, zaspakajając gusta czytelników.

Biblioteka musi kreować lokalną kulturę, zakup książek, starannie przemyślany, ale też i wyeksponowany.

Media informując o laureatach, przygotowują czytelników, aby sięgali po te książki i dobrze jest jak biblioteka przygotowuje okolicznościową wystawkę, kupi oczywiście nagrodzoną książkę, te działania przynoszą efekty, przynajmniej tak jest w naszej bibliotece. Książki nagrodzone wywołują zainteresowanie, przynajmniej przez parę chwil, a jak się stwarza optymalne warunki wszystkim członkom społeczności lokalnej oraz dostęp do stale aktualizowanych zasobów literatury, to można liczyć, że czytelnictwo będzie się rozwijało.

Tak więc trochę optymizmu należy zachować, ale cieszymy się , że co jakiś czas pojawiają się dyskusje wokół książki i czytelnictwa. Ale podpowiadamy panu Krzysztofowi, jest małe światełko , w jednym z odcinków „Ranczo” pojawił się motyw książkowy i to w pozytywnym znaczeniu, wikary przekonał radę w Wilkowyjach, że powinni dać pieniądze na książkową wyprawkę dla niemowlaka, coś się ruszyło i w serialach. I tak małymi kroczkami wspólnie zmierzamy do celu, rozczytujmy ludzi!.