[wpa_toolbar]

Palmy wielkanocne po raz ósmy w Izerce

Data Publikacji: 07.04.2017
Udostępnij

Jak wyglądała kiedyś Niedziela Palmowa, zwana Kwietną lub Wierzbną „W Kwietną Niedzielę, która bagniątka nie połknął a dębowego Chystusa do miasta nie doprowadzi, to już dusznego zbawienia nie otrzymał” to zdanie M.Reja przypomina o dawnych obchodach tamtego dnia, które dziś całkiem znikły. Połykano bagniątka, czyli bazie wierząc iż przyniesie to nie tylko „duszne zbawienie”. Ale i da użytek ciału w postaci dobrego zdrowia, a na pamiątkę wjazdu do Jerozolimy wprowadzano uroczyście do kościoła wózek z figurą Chrystusa siedzącego na osiołku. Była radosna procesja, kwiaty i palmy rzucane przez dzieci, którymi też zaścielano drogę przejazdu albo bito się nimi, widząc w tym zabieg zdrowotny.

Polskie palmy wierzbowe z bagniątkami widziało się tego dnia wszędzie. Był zwyczaj na przykład w okolicy Łomży, że dziewczęta już od świtu wierzbina smagały każdego, kogo tylko udało się im spotkać, krzycząc jednocześnie „nie biję – wierzba bije”. Koło Suwałk z kolei chłopcy smagali rózgami wpadając do chałup z wołaniem „nie ja biję – wierzba bije za tydzień – wielki dzień!” palmę należało mieć podczas nabożeństwa, gałązki z baziami ustrojone, kolorowe, służyły po poświęceniu ludziom, zjadało się trzy bazie, aby nie bolało gardło, gałązki wsadzano za święty obraz mogły się przydać przy „odpędzaniu” chmur gradowych.
Krzyżyki zrobione z tych gałązek mogły chronić przed klęskami, a także przysparzać urodzaju.

Niewiele z tych zwyczajów pozostało do dzisiaj.

W Polsce jeszcze są miejsca gdzie starosłowiańska tradycja przetrwała, ale pamiętać należy, że wierzbowe gałązki służą za narzędzie magicznych zabiegów mających zapewnić zdrowie, płodność i bogactwo.
Niegdyś w Niedziele Palmową klasztory, szkoły wystawiały widowiska przyjazne, misteria, przedstawienia sowizdrzałów.

Dziś obchody Niedzieli Palmowej są proste. Ludzie kupują gotowe, albo robią palemki idą z nimi do kościoła na poświęcenie. Trzyma się je do następnej Niedzieli Palmowej.
I to wszystko. Nie ma śladów po procesjach z figurą Chrystusa, nikt nie tyka bagniątek nie ma śladu po prasłowiańskiej magii.

Obrzędy stały się skromniejsze, bardziej frywolne.

Ale są regiony w Polsce, gdzie są zachowane zwyczaje. Każdy z nas słyszał o „ Palmach Kurpiowskich” – strzeliste, kwiatowe „kolumny niebios„: pieśń świętego drzewka – jodły lub świerka, któremu pozostawiono zielowy czub, oplatano na całej długości widłakiem, rozchodnikiem, wrzosem, borówką i zdobią się bibułkowymi kwiatami oraz kolorowymi długimi wstęgami. „Kurpie wierzą, że dzięki strzelistym i smukłym „słupom” ich dzieci będą równie wysokie. Palmy niosą Kurpianki w strojach ludowych.

W naszej bibliotece już po raz ósmy został przeprowadzony konkurs palmowy. Palmy od samego początku zdobią nasz Kościół, ciesząc wiernych, w tym wielu gości – turystów.
Jak co roku są piękne, kolorowe, wykonane z przeróżnych materiałów, gotowych, ekologicznych zasuszonych roślin, włóczek, wstążek itp.

Wykorzystano wiadomości z następujących książek dostępnych w bibliotece:

  • Hryń – Kuśmierek Zwyczaje, obrzędy
  • Szczypka J. Kalendarz Polski
  • Szymanderska H. Polskie tradycje świąteczne